śr. Sie 21st, 2019

Nawet co druga żarówka LED nie spełnia wymogów. Dobrze dobrane oświetlenie pozwala zmniejszyć zużycie energii o kilkadziesiąt procent

Blisko połowa lamp LED-owych wprowadzonych na rynek w Polsce nie spełnia wymagań podstawowych przepisów, np. deklarowanego strumienia światła – tak wynika z danych Związku Producentów Sprzętu Oświetleniowego Pol-ligh...

Blisko połowa lamp LED-owych wprowadzonych na rynek w Polsce nie spełnia wymagań podstawowych przepisów, np. deklarowanego strumienia światła – tak wynika z danych Związku Producentów Sprzętu Oświetleniowego Pol-lighting. Może to zniechęcać konsumentów do zakupu, mimo wielu korzyści z wymiany oświetlenia na LED-owe. Ma ono trzykrotnie większą trwałość niż tradycyjne źródła światła, a skumulowane oszczędności energii mogą sięgnąć kilkudziesięciu procent.

– Na podstawie naszych badań wynika, że z jakością lamp LED-owych jest różnie. Około 50 proc. lamp LED-owych wprowadzonych na rynek w Polsce nie spełnia wymagań podstawowych przepisów. Wprowadzający np. deklaruje, że dana lampa LED-owa daje 806 lumenów światła, a mamy np. 500 lumenów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Michał Waloch, prezes zarządu, dyrektor generalny Związku Producentów Sprzętu Oświetleniowego Pol-lighting.

Z badań przeprowadzonych przez  Związek Producentów Sprzętu Oświetleniowego Pol-lighting wynika, że 29 proc. opraw LED pobranych nie spełniało wymagań normy EMC, związanej z pracą w środowisku elektromagnetycznym. Jeden z badanych produktów przekraczał tę normę o blisko 1,4 tys. proc. Łącznie 43 proc. lamp LED nie spełniało wymagań z rozporządzeń, w tym podstawowego parametru, czyli deklarowanego strumienia świetlnego. W takiej sytuacji spodziewana  ilość światła jest niższa niż ta zadeklarowana przez producenta na opakowaniu.

– Musimy szczególnie zwracać uwagę na cenę, żeby nie była ona rażąco niska w stosunku do cen innych produktów znaczących firm. Jeżeli jedna lampa LED-owa kosztuje 6 zł, a druga, znaczącego producenta, 15–20 zł, to na pewno w tej niższej cenie nie uzyskamy wysokiej jakości i będziemy zniechęceni, bo ona się przepali po kilku miesiącach – przekonuje Michał Waloch.

Zdarza się, że np. lampa LED, która według informacji producenta stanowiła zamiennik żarówki 88W, co najwyżej odpowiadała żarówce 66W.

Jak wynika z danych Pol-lighting, wśród najczęstszy wad niemarkowych lamp LED pojawiają się także nierównomierne rozłożenie światła na skutek braku selekcji diod, nieskuteczny stabilizator natężenia prądu, co może prowadzić do szybkiego zepsucia się lampu przez wahania napięcia w sieci zasilającej, niedostateczne chłodzenie diody LED, co skraca jej trwałość.  

Białe diody LED o niskiej jakości emitują także zbyt duże natężenie składowej niebieskiej, to z kolei bezpośrednio wpływa na ludzki wzrok. W przypadku produktów wysokiej jakości nie ma tego problemu, a ewentualne odchylenia od norm są wyłapywane na etapie badań. Oświetlenie LED niskiej jakości może stanowić m.in. zagrożenie dla oczu i skóry promieniowaniem UV, promieniowaniem UV-A, czy zagrożeniem termicznym dla skóry i siatkówki.

Te kwestie mogą sprawić, że rozczarowany konsument zrezygnuje z kolejnego zakupu lampy LED. Tymczasem tego typu oświetlenie oznacza spore oszczędności energii, a co za tym idzie, również jej kosztów.

– Dzięki wymianie oświetlenia ze starych żarówek wolframowych na lampy LED-owe oszczędność prądu wynosi od 20 do 30 proc. Jeżeli mamy dom jednorodzinny i chcielibyśmy zamontować czujniki światła na zewnątrz, ta oszczędność jest nawet do 50 proc. Bardzo opłaca się wymienić oświetlenie na LED-owe, musimy jednak zwracać szczególną uwagę na jego jakość – radzi ekspert.

Żarówki halogenowe pracują ok. 2 tys. godzin, a żywotność świetlówek wynosi ok. 8 tys. godzin, w przypadku lamp LED – żywotność sięga nawet kilkudziesięciu tysięcy godzin. Żarówki LED mogą służyć nawet 10-20 lat, halogeny – ok. 5 lat. Z kolei według obliczeń koalicji organizacji pozarządowych Cool Products, halogeny są ok. 6-krotnie droższe od lamp LED.

– Oświetlenie stanowi 10-20 proc. budżetu domowego, w zależności od tego, jaką mamy kubaturę, czyli jaką mamy powierzchnię miejsca, w którym mieszkamy, ile jest punktów oświetleniowych, czy mamy zamontowane oprawy oświetleniowe, czy mamy zaprojektowane oświetlenie przez projektanta – ocenia Michał Waloch.

Źródło: (c) Newseria.pl - LifeStyle

Dodaj komentarz