wt. Wrz 29th, 2020

Anna Jurksztowicz: Latem zagrałam tylko dwa koncerty. Może wrócą koncerty w salonach i domach jak w XIX wieku

Zazwyczaj w sezonie wiosenno-letnim artyści grają nawet po kilkadziesiąt koncertów. Teraz zamiast na scenie byli zmuszeni spędzić ten czas w  domu. Anna Jurksztowicz nie kryje rozgoryczenia całą sytuacją, a jednocześnie wierzy w to, że wszyscy zastosują się do zaleceń sanitarnych i w końcu uda się pokonać koronawirusa. Na razie rynek koncertowy odradza się w zgodzie z obowiązującymi rygorami. Wielu organizatorów imprez nie śpieszy się jednak z ponownym podpisywaniem umów.

– Koncertowo to lato to było totalne zero. Zagrałam tylko dwa koncerty, więc to jest wielki czas pokory i posuchy. Nie mówiąc już o sprawach materialnych, bo w ogóle nie pracujemy, nie zarabiamy pieniędzy, więc jest to bardzo trudna sytuacja i mamy nadzieję, że to przetrwamy – mówi agencji Newseria Lifestyle Anna Jurksztowicz.

Wokalistka nie ukrywa, że trudno było jej przestawić się na nowy tryb funkcjonowania. Wcześniej nie miała zbyt wiele czasu dla siebie. Była przyzwyczajona do koncertowania, nagrywania i pracy nad nowymi utworami w studiu. Kiedy z powodu pandemii wszystko nagle się zatrzymało, najpierw wzięła głęboki oddech, a później szybko zatęskniła za dawną aktywnością.

– W pandemii te pierwsze dwa miesiące bardzo mi się podobały, bo wreszcie był czas na tworzenie piosenek, ale nawet sielanka każdemu się może znudzić. W związku z tym bardzo szybko zaczęliśmy myśleć o tym, że trzeba wracać do pracy, a tu nie ma dokąd, bo koncerty jak najpóźniej zostały zwolnione, ale miejmy nadzieję, że pokonamy tego koronawirusa – mówi.

Podobnie jak inni artyści Anna Jurksztowicz również narzeka na to, że rząd o nich zapomniał i długo musieli upominać się o swoje prawa. Ich życie zawodowe zostało wywrócone do góry nogami. Wszystkie plany trzeba było odłożyć na później, a sezonu koncertowego praktycznie nie było.

– Akurat kultura jest na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o odmrażanie, i koncertów jest bardzo mało. Do tej pory zagrałam dwa koncerty, teraz mam w planach we wrześniu kilka, z czego już jeden spadł z powodów sanitarnych – mówi.

Piosenkarka zamierza szukać alternatywnych rozwiązań, aby mimo wszystkich przeciwieństw podtrzymać piękną tradycję koncertowania.

– Myślałam nawet, że może wrócą koncerty domowe, tak jak w XIX wieku, gdy artyści występowali w salonach w domach. Nawet by mi się to podobało. Musimy czekać i będziemy coś wymyślać, jak opanować tę sytuację. Na pewno nie będziemy płakać z tego powodu, tylko musimy po prostu walczyć i szukać sobie innego miejsca na świecie – mówi Anna Jurksztowicz.

Uważa, że w tej sytuacji powinno być jakiekolwiek wsparcie dla kultury, skoro jest to branża, która praktycznie nie została jeszcze do końca odmrożona.

– Oczywiście, że musimy mieć wsparcie, żeby też organizatorzy nie poszli do więzienia za zorganizowanie koncertu. Z drugiej strony rozumiem, że jest panika, że jest lęk przed chorobą, że ludzie chorują. I też nie chcemy, żeby to się roznosiło, więc chcielibyśmy to jak najszybciej zdusić i żeby ta choroba sobie już poszła, żebyśmy te czarne flagi już zdjęli z masztów – dodaje piosenkarka.

W ostatni weekend Anna Jurksztowicz wystąpiła podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, gdzie świętowała jubileusz 35-lecia działalności artystycznej.

Źródło: (c) Newseria.pl - Lifestyle

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Dodaj komentarzx
()
x